środa, 9 listopada 2011

Złośliwość rzeczy martwych



Nigdy nie znalazłam wspólnego języka z przyrządami o naturze technicznej. I tak też jest z moim telefonem.
No ale ostatnio nasze stosunki pogorszyły się zupełnie.
I to ochłodzenie relacji, on okazuje mi milczeniem.
Milczy i milczy. Próbuję łagodnych środków perswazji. Świdruję go wzrokiem. No weź, zawibruj chociaż. 
Nie rób mi tego. No choćby sms. Jeden, mały sms. Nic. Odpuszczam. Daję mu chwilę na przmyślenie swojego zachowania. Dalej nic. Dotykam delikatnie klawiatrury. Sprawdzam. Mógł się przecież popsuć, nie? 
Odpowiada mi delikatnym świetlanym uśmiechem, po czym znowu milknie. Straszę, że wymienie go na nowszy model. On nic. Krzyczę, uderzam, warczę. Nic. No tak, przecież telefon to rodzaj męski.I wszystko jasne...

1 komentarz:

  1. A może walnij focha? Na facetów czasami to działa, więc może i tym razem;)

    OdpowiedzUsuń